01-01-1970
Kuchenka turystyczna idealna nad Bałtyk
Nasze morze nie rozpieszcza temperaturą, ale ma swój niewątpliwy urok, piaszczyste plaże, brak tłumów (jeżeli chce się relaksu bez wszechobecnej komercji i dyskotek), piękne okolice. Pogoda nie zawsze jednak pozwala na pełen komfort, po godzinie wietrznej pogody przypominamy sobie o dodatkowym okryciu. Nawet, gdy bylo słońce to oczekiwanie na jego zachód może czasami należeć do sportów ekstremalnych.
Dlatego zabraliśmy ze sobą SK, po kąpieli w morzu, nieoceniona! Gorąca herbata była na wagę złota, pozwoliła przetrwać najcięższe chwile po wyjściu z wody szczególnie najmłodszemu pokoleniu (5 zdjęcie). Dzieki temu dotrwaliśmy do wieczora i racząc się podczas kolacji i nie tylko kolejnym ciepłymi płynami. Czas można zabijąc strugając pukle, pod następne rozpalenie, chociaż pobliskie mieszane lasy obfitowały w sosnowe igły a te mimo wczesniejszego deszcze zajęły się natychmiast. Duża pozytywną rolę odegrał wiatr, który w odróżnieniu od gazowych kuchenak pracował na mocniejszy ogień i szybsze zagotowanie.
Zdjęcia zostały wykonane w Mielenku, na początku sierpnia.

Te ogniki na niebie to dalecy kuzyni SK. W pewnym momencie całe niebo spowiły dziesiątki lampionów, fantastyczny widok o ile nie kierują się w strone lasu, to swietna nowa "świecka" nadmorska tradycja. Tymczasem myśmy pozostali przy naszej stacjonarnej wersji, jako elemencie integrującym wyprawę i pozwalającym na chwile poczuć ciepło.
